Trochę psychologii


W świecie zwierząt stadnych można zaobserwować ciekawe zjawisko. Jeśli jakiś osobnik zostanie z jakiegoś powodu odłączony od grupy, zaczyna powoli umierać. Traci chęć do życia, niszczeje jego system odpornościowy, w końcu pada ofiarą drapieżników, bo nie chce mu się zachować odpowiednich środków ostrożności, albo umiera na jakąś chorobę.

Człowiek jest istotą społeczną w dużo większym stopniu, niż chcielibyśmy to przyznać. Nie możemy żyć poza stadem. Wszystkie nasze myśli, reakcje, całe nasze jestestwo jest zorientowane na interakcje społeczne. Jeśli z jakiegoś powodu zostajemy wybici ze społeczności, czujemy się odrzuceni albo niepotrzebni - odbija się to na naszym zdrowiu. Czasem naprawdę bardzo silnie.

Czy poczucie odrzucenia i bezsensowności może doprowadzić do tego, że stajemy się skrajnie zmęczeni? Czy może wywołać zespół przewlekłego zmęczenia? Nie wiem. Ale z pewnością może być jednym z elementów, które znacznie pogarszają stan chorego. Każdy chyba pamięta z młodości, jak nie miał po pracy czy po szkole siły, nie chciało mu się nic robić, ale jeśli tylko nadarzyła się okazja do randki z ukochaną dziewczyną czy chłopakiem - nagle tej energii było aż nadto, można było niemal góry przenosić.

Każdy sam sobie powinien odpowiedzieć na podstawowe, najważniejsze pytanie - czy ma co po co żyć? Czy tak naprawdę jest jakiś powód, żeby wstawać, iść do pracy, rozmawiać z ludźmi?

Nie sposób na stronce internetowej wymienić wszystkie możliwe scenariusze tworzenia przez ludzi życia,, które ich niszczy. Nie sposób też oczywiście udzielić jakiejś jednoznacznej rady, czy wymyśleć test psychologiczny, który sprawdza wszystkie te możliwości. Podam jednak kilka przykładów.

Skoro jesteśmy na stronie internetowej, warto chyba wymienić uzależnienie od internetu, a w szczególności od gier komputerowych. Wirtualna rzeczywistość obiecuje drogę na skróty, pokazuje pewną drogę realizacji społecznej - stajemy się kimś lepszym, niż w rzeczywistości, wiedziemy ciekawsze życie, jesteśmy wygadani na czatach, zabijamy smoki i wampiry, zdobywamy serca niewiast... ale w rzeczywistości jesteśmy niedomytą istotą ludzką, pochyloną nad klawiaturą, w nie do końca wysprzątanym pokoju, która od paru tygodni nie rozmawiała z żadnym przyjacielem. I podświadomie to czujemy.

Można wpaść w pułapkę pracy, której się nienawidzi. Idziemy na 8-10 godzin w miejsce, które wzbudza w nas chęć ucieczki, robiąc rzeczy, które wydają nam się zupełnie bezsensowne, potem do domu, w którym nie czeka na nas nic ciekawego - bo na żadne hobby nie mamy czasu. Pracujemy po to, żeby komuś innemu się powodziło, od czasu do czasu uciekniemy na jakiś urlop, gdzie upijamy się do nieprzytomności aby zapomnieć o naszym bezsensownym życiu - a potem z powrotem do biura.

To może się przesunąć dalej - całe nasze życie może sprowadzać się do realizacji oczekiwań innych. Naszych rodziców, naszych sąsiadów, naszego szefa. Bardzo ciężko jest się zmusić do pracy, którą podświadomie uważamy za bezsensowną, która ma zadowolić na przykład naszą matkę.

Można też wpaść w pułapkę nieudanego małżeństwa. Dwie obce sobie osoby, dzieci które są wyrzutem sumienia, w takiej sytuacji również przynoszenie do domu pieniędzy po to tylko, aby przedłużać ten stan jest czymś trudnym, czymś przed czym się wewnętrznie buntujemy. Z kolei rozwód prowadzi często do samotności, albo do kolejnego małżeństwa, które zostanie zniszczone takimi samymi błędami. Radziłbym tu popracować nad sytuacją, zamiast z niej uciekać.

Ciężko tu dać jakąkolwiek radę. Większość z tych rzeczy jest zależna od naszego charakteru - robimy tak, bo tak jesteśmy ukształtowani. A w pewnym wieku naprawdę bardzo trudno jest zmienić swój charakter. To jest możliwe, ale trudne. Z pewnością jednak ta strona internetowa nie powie, jak to zrobić. Tu jedynie podaję możliwość - może wasza niechęć do działania jest wynikiem tego, że nie widzicie w tym żadnego sensu i celu. Niekiedy pomagają najprostsze rozwiązania - nawet jeśli nie kochamy małżonka, a rozwód nie wchodzi w grę, można dbać o przyjaźń, kupować kwiaty, jeździć na urlopy. Jeśli wkopaliśmy się w kredyt i naprawdę nie możemy rzucić pracy, można ją sobie uatrakcyjniać, nawet w tak prosty sposób jak stawiając kwiaty na biurku czy przyklejając wesoły obrazek na ścianę. Można znaleźć sobie hobby które pozwoli uzyskać dodatkową energię życiową, już będzie po co do domu wracać. No i oczywiście można wyrzucić za okno płyty z grami komputerowymi, wyjść na ulicę, porozmawiać z żywymi ludźmi, od nowa nauczyć się jak to jest być miłym - bo tego typu standardy często nie obowiązują w internecie.